poniedziałek, 15 stycznia 2018

okrutna zła i podła

Dziś przed południem zadzwonił do mnie znajomy i w trakcie rozmowy dowiedziałam się, że wybiera się na SOR. Tak normalnie gadał jakby miał iść na zaplanowaną wizytę do dentysty.
Myślałam, że żartuje bo przecież SOR jest miejscem, gdzie ratuje się życie, jedzie się z zawałem, wylewem albo krwotokami. Ale nie żartował. Powiedział, że wywrócił się w środę i uderzył żebrami o ziemię i od tamtej pory go boli więc dziś postanowił iść na SOR  bo tam mu  zrobią prześwietlenie i wszystkie badania.
Od razu mi się przypomniały te teksty starszych pań z kolejek w przychodniach. Najlepiej iść wieczorem na oddział ratunkowy i powiedzieć, że boli serce, ma się duszności i mdleje się, wtedy zrobią od razu wszystkie badania i nie trzeba jeździć po kilka razy. 
Dlatego przyznaję się, nakrzyczałam na znajomego, że tak się nie robi, przecież jeśli sam chodzi, nie potrzebuje nawet transportu tylko zajdzie do tego szpitala samodzielnie  to nie jest w takim złym stanie, niechże idzie po prostu do przychodni.
No i teraz się martwię bo jak już tam leży pod przychodnią nieżywy to bez użycia siekiery zabiłam człowieka.

sobota, 13 stycznia 2018

rzeka pełna mleka

Nasza Hania jest karmiona najbardziej optymalnym pokarmem, czyli mlekiem mamy. Od razu napiszę - babcie na pewno patrzą na to zjawisko inaczej niż matki a doświadczenia zbyt wielkiego nie mam bo moje karmienie to była jedna wielka porażka. Po pierwsze - miałam jakiś idiotyczny reżim dietetyczny, teściowa pilnowała, abym przypadkiem nie zjadła czegoś, co zaszkodzi dziecku i   moja dieta była uboga jakościowo a ja ciągle głodna. Na pewno robiła to w dobrej wierze ale ..nie lubię mlecznych zup, gotowanego mięsa, rozgotowanego ryżu i rozmoczonych w mleku bułek a taka była ówczesna dieta matki karmiącej. Jakbym miała wycięte pół przewodu pokarmowego, to już po resekcji pęcherzyka jadłam lepiej. Ten sposób żywienia przypomina mi najcięższe diety eliminacyjne dla ludzi, którzy nie mogą gryźć i mają problemy z połykaniem. Nie wolno mi było jeść surowych warzyw i owoców i wszystkie potrawy musiały być letnie. Byłam głodna, zmęczona, bolały mnie rany po porodzie, ropiały sutki a do tego w piątym tygodniu dostałam wysokiej gorączki i wdało się zapalenie wyrostka ale to już osobna historia na horror.
Taka lekkostrawna dieta obowiązywała ówczesne matki karmiące choć przypominam sobie, że moje siostry jadły wszystko nie przejmując się ludzkim gadaniem i karmiły swoje dzieci długo i z powodzeniem. Na żądanie naturalnie, choć wówczas lekarze zalecali jedzenie co trzy godziny z przerwą 6 godz.
książeczka sprzed 33 lat
Nasza Asia je wszystko, czasem kiedy gotuję zastanawiam się, czy to będzie dobre dla nich ale zaraz się śmieję bo przecież jeśli w potrawie jest coś co może spowodować wzdęcia czy gazy to dotyczy to jelit karmicielki, nie żartujmy sobie, produkcja mleka nie polega na tym, że część kapusty idzie do żołądka a część do piersi! Kłopot to może być z czasem, po prostu matka karmiąca nie ma kiedy ani ugotować ani zjeść, dlatego starałam się gotować trochę więcej i pakować dzieciom na wynos. Ale Łukasz też umie gotować więc z głodu nie umarli w tym pierwszym najtrudniejszym okresie.

I jeszcze sprawa techniczna - na samym początku myślałam, że może przeszkadzamy głośno gadając i  śmiejąc się ale szybko zrozumiałam, że karmienie w innym pokoju jest niepotrzebnym zamieszaniem bo ja i tak szłam do dziewczyn bo je uwielbiam, a jak Hania je i posapuje to już się rozpływam z czułości, więc nasza wnuczka je z nami przy stole i to jest najbardziej naturalne. Przesiadają się na fotel bo tak jest wygodniej, ale nie ma żadnego nienaturalnego skrępowania, to jest takie samo karmienie jak karmienie łyżeczką z talerza. 
Nikt też nie oburza się, gdy trzeba dać dziecku mleka z butelki, tysiące dzieci jest tak żywione. Ważne, by rosły zdrowo, czego wszystkim życzę!

Dziś też Cię kocham.